w

Polki ofiarami „amerykańskich żołnierzy”

Polskę ogarnęła plaga wyłudzeń na tzw. „amerykańskiego żołnierza”. Bywają dni, że odbieram dwa lub trzy telefony od poszkodowanych kobiet. Wiele z nich, aby wysłać pieniądze oszustowi zaciągnęło pożyczki. Zadłużyły się na lata. Przestępcy są tak pewni siebie, że jako swoje publikują zdjęcia wykradzione z profili osób znanych i rozpoznawalnych.

Jednego z nich spotkała niespodzianka. Można spokojnie napisać, że przysłowiowa kosa trafiła na bardzo twardy kamień.

Internetowy oszust miał pecha. Napisał do czytelniczki „Reportera”. Osoby dociekliwej, skrupulatnej, kojarzącej fakty, której nie da się tak szybko wprowadzić w błąd. Przeprowadziła ona swoje prywatne śledztwo i ustaliła prawdziwe personalia mężczyzny, którego zdjęcia wykorzystuje rozmawiający z nią „amerykański żołnierz”.

Wykorzystał cudze fotografie

Do pani Marii, która posiada konto na Instagramie, napisał mężczyzna, który przedstawił się, jako Lambert Matt. Wyjaśnił, że jest pilotem myśliwca. Stacjonuje w Waszyngtonie. Za miesiąc ma przejść do cywila.

– Popatrzyłam na zdjęcia na jego koncie i pomyślałam, że to fajny facet – wspomina oszukana. – Napisał, że jest po rozwodzie, że żona go zdradzała i ma 18-letniego syna. Całą rozmowę rozegrał niezwykle sprytnie. Wiedział, kiedy pisać, a kiedy milczeć by zaintrygować. Prawił komplementy, zapewniał, że zakochał się we mnie, że jestem piękna. Był jednak przy tym niezwykle delikatny, subtelny i elegancki. Mogę nawet stwierdzić, że sprawiał wrażenie opiekuńczego. Twierdził, że przyjedzie do Polski i otworzy u nas własny biznes.

Intuicja nie dawała Czytelniczce spokoju. Szósty zmysł podpowiadał jej, że coś jest nie tak. Wnikliwie obserwowała konto adoratora. Dziwiło ją, że jeśli – jak pisze – przebywa w Stanach Zjednoczonych, to dlaczego w godzinach, podczas których powinien spać jest aktywny? Gdyby działo się to sporadycznie można by wyjaśnić to służbą, dyżurem, ale codziennie? Kobieta ściągnęła na swój telefon aplikację do identyfikacji twarzy i zaczęła sprawdzać zdjęcia domniemanego „amerykańskiego żołnierza”. To był strzał w dziesiątkę. Okazało się, że mężczyzna na zdjęciach to nie Lambert Matt, pilot myśliwca, ale Mark Billingham brytyjski były komandos, bohater wojenny i ochroniarz gwiazd.

– Początkowo chciałam sama napisać do Marka, któremu oszust ukradł zdjęcia i wykorzystał je jako swoje – dodaje pani Maria. – Pomyślałam jednak, że zostanę potraktowana, jako narzucająca się fanka. Mark Billingham to postać publiczna, udzielająca się społecznie, znana nie tylko w swoim kraju. Pewnie pisze do niego wiele kobiet. Postanowiłam podzielić się swoimi ustaleniami z dziennikarzem „Reportera”.

Gdy usłyszeliśmy, jak wiele pracy zostało wykonanej, aby ustalić prawdziwą tożsamość osoby ze zdjęć postanowiliśmy pomóc kobiecie i nawiązaliśmy kontakt z Jonnym Wilkinsonem agentem John Noel Management, który reprezentuje interesy Marka Bilinghama. Komunikacja przebiegała niezwykle sprawnie. Zainteresował się tematem. Przekazaliśmy mu wszelkie, potrzebne informacje i pozostajemy do dyspozycji, gdyby była taka potrzeba.

Czujna kobieta nie została ofiarą. Nie wszystkie historie kończą się tak szczęśliwie.

Oszust z filmową fantazją

Kolejna oszukana kobieta to osoba uboga. W Polsce nie może znaleźć dobrze płatnej pracy. Był czas, że nosiła się z zamiarem wyjazdu za granicę. Mieszka z dorosłą córką i to właśnie ona opowiedziała nam o wszystkim. Mama wstydziła się rozmawiać. Było jej głupio, że tak naiwnie dała się zmanipulować.

Jej kłopoty rozpoczęły się, gdy założyła konto na Facebooku. I podzieliła się ze znajomymi wiadomością, że szuka pracy. Napisał do niej nieznajomy „niby żołnierz”, który twierdził, że poszukuje opiekunki do swojego dziecka w Stanach Zjednoczonych. Rozmowa szybko zeszła na tematy prywatne. Również i w tym przypadku „żołnierz” deklarował miłość i chęć przyjazdu do Polski. Wszystko wskazuje na to, że to Polak. Świadczy o tym, chociażby fakt, że zareagował na post o poszukiwaniu dodatkowego dochodu.

– Miał niebywałą fantazję – wspomina córka kobiety. – Wmówił mamie, że pływał na statkach, był uprowadzony przez piratów. W końcu napisał, że już do niej jedzie, ale prosi o przelew, aby razem ze swoim bagażem mógł wyjechać z Syrii. Podobno jego pieniądze były ze względów formalnych zablokowane. Miał je oddać po przyjeździe. Wyłudził 20 tysięcy złotych, które mama pożyczyła. Przyznała mi się do wszystkiego dopiero po fakcie.

To nie jest tak, że wszyscy, którzy piszą, iż są amerykańskimi żołnierzami koniecznie muszą być oszustami. Tego nie wiemy. Możliwe, że któryś z wojskowych, który stacjonuje w Polsce chce nawiązać kontakt z kobietą w naszym kraju. Przestrzegamy jednak przed wpłacaniem im pieniędzy! Tak zwani „żołnierze”, którzy proszą o przelew powinni wzbudzić najwyższą czujność. Zalecamy, aby wszelkie tego typu wyłudzenia natychmiast zgłaszać do prokuratury. To żaden wstyd zostać oszukanym, a tylko zgłaszając przestępstwo można oczekiwać, że sprawcy zostaną ukarani. Autor tekstu czeka na sygnały od kobiet oszukanych przez tzw. „amerykańskich żołnierzy” pod numerem telefonu: 505-971-539.

Zbigniew Heliński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cztery ciała w oczekiwaniu na sprawiedliwość

Cztery ciała w oczekiwaniu na sprawiedliwość

Morderca uprawiał seks z dzieckiem

Morderca uprawiał seks z dzieckiem